„Dwie główne
postaci”
29 lipca 2010
r.
(*)Fragmenty
widziane „oczami nastolatki”
Postanowiła
wrócić do spisywania uczuć i wydarzeń.
Zdaje
się, że mama wyrzuciła wszystkie jej stare, przedpotopowe jeszcze, pamiętniki.
Może to i lepiej!
Mamusia jest po prostu
praktyczna, a ona chyba zwyczajnie mniej.
Powróciła
do pisania pamiętnika, ponieważ samotność, która wtedy jednak w jej życiu tak
naprawdę nie zdążyła jeszcze zaistnieć, o czym miała się przekonać dopiero
później, wydawała się jej mieć tym razem większe rozmiary niż kiedykolwiek
wcześniej.
Poza tym ostatnio zaczęły
nachodzić ją nawet takie wspomnienia, które zdawała się już dawno całkowicie
wyrzucić ze swojej przedwcześnie siwiejącej główki.
(*) Widziała na przykład Chłopca na rowerze. – To
przychodziło do niej w dalszym ciągu na nowo.
Obraz
egzystował w głowie samodzielnie przez króciutką chwilę w dalszym ciągu niczym
żywy i mógł w tej rzeczywistości istnieć całe jej życie jak jakieś religijne
objawienie; mimo że w tej właściwej materii zdarzeń trwał zaledwie przez
moment.
Kogo
ona tak naprawdę wtedy zobaczyła? (**) Obok tamtego zauważonego jechał był drugi. – Również charakterystyczny.
Ona
weszła do domu po pracy i w końcu te, zalegające w jej pamięci, pozbawione
pozornie sensu elementy obrazu, połączyły się powoli, po kilku tygodniach, w
logiczną całość.
Dziewczyna narzekała wtedy
tylko na swoje zajęcie. – A to działanie w globalnym ujęciu, czyli od samego
źródła, po samą jego istotę, powoli wypierało z jej życia istnienie innych
myśli, rozterek oraz uczuć, zastępując je totalną gmatwaniną jakiegoś bliżej
nieokreślonego absurdu. Po co to wszystko?!
(***) Chłopak na rowerze szybko zniknął więc gdzieś z tyłu jej
głowy, ale
połączył się za to spontanicznie z innymi faktami w pewnego rodzaju samodzielny
kompleks imaginacyjnych bytów.
Nie
zakochała się. Ona nie potrafiła zakochać się od pierwszego wejrzenia. W
praktyce życia codziennego potrzebowała ich co najmniej kilku. Było to dla niej
samej stale i w dalszym ciągu niewzruszenie oczywistym.
Tamta
praca nie była jej miejscem. Dziewczyna cechowała się zbyt wielką wrażliwością
jak na życiowy eksperyment wrzucania jej do tej dżungli, jaki na nieszczęście
jej się przytrafił. Jednak niestety stała się ona jednocześnie jej drugim
domem.
Jedna
krótka chwila może zmienić całą czyjąś biografię. Nie wiadomo jak i gdzie, a
ona, żeby się zakochać potrzebowała mimo tego aż kilku wejrzeń.
Nie
potrafiła niestety jakoś podporządkować się zasadom panującym w jej miejscu
pracy. Było to, paradoksalnie, w jej wykonaniu wielką zasługą dla świata.
Podporządkowywać się. Dla porządku.
Podporządkowywać
się co prawda trzeba umieć, ale trzeba też wiedzieć, gdzie leży w tym wszystkim
granica jakiegoś sensu.
A u
niej z tym podporządkowywaniem się było jednak ciężko.
Zajmowała się czymś takim tylko
w przyjaźni i w miłości.
(****) Chłopca na rowerze przypomniała sobie znowu ostatnio,
kiedy to pisała elaborat za koleżankę.
Gospodarz
domu, w którym mieszkała, zaczął dobijać się był wtedy w stanie lekkiego
upojenia alkoholowego do drzwi, więc nic mu po sobie nie dając poznać,
zezłościła się wyraźnie dla siebie samej, ponieważ jej to dumanie całkiem
bezczelnie i bezwstępnie prostak przerwał.
(*****) Jako nastolatka – wtedy – kiedy widziała tego Chłopca,
była całkiem odjechana. Po paru latach czuła się w zamian za to – zupełnie wyobcowana. Pewne
rzeczy nie były już przecież kompletnie w cenie.
Nie
wiedzieć czemu pomyślała tamtego dnia, właśnie kiedy przerwano jej
przywoływanie tego co już było, że Barbara Niechcic to postać literacka, której
wcieleniem nie chciałaby za nic w świecie w przyszłości się stać.
Niestety
żadna postać na rowerze nie była w stanie zmienić jej zarysowanego
wspomnieniami z przeszłości i strachem o przyszłość, upływającego codziennie
mimochodem życia, które miało swoje pogmatwane tory i słabo oświetlone zaułki…
Autor: Justyna Babiarz