KRÓLOWA LODU
Kiedyś wierzono, że skrada się cicho.
Przechodzi przez wieś, wchodzi do chaty,
lekkim podmuchem porusza bibułkami
zdobiącymi święte obrazy.
Ludzie widzieli ten wiatr,
myśleli o nim w ciszy.
Czuli Jej chłód,
ale woleli nie patrzeć w Jej źrenice.
To była Kobieta,
niszcząca Królowa Lodu.
Chory tracił powoli świadomość,
a rodzina przesuwała pod palcami
różane paciorki,
odmawiając rytmicznie modlitwę
niczym mantrę.
Ciepłe światło gromnicy
pomagało mu odnaleźć właściwą drogę.
Sam musiał zdecydować, w którą stronę się udać…
Kiedy przychodziła nikt Jej nie ukrywał.
Wszyscy się bali, ale nikt nie udawał,
że Jej nie ma.
Nie mógł Jej znieść dopiero Konsumpcjonizm.
Powiedział w końcu głośno a dobitnie w nadziei,
że Nieobecna go usłyszy:
„Nie tutaj, bo my tu śpimy!
Nie tutaj, bo dzieci patrzą!”
Szpital, hospicjum
to drugi dom na tę chwilę.
Obce łóżko, ściany i ręce.
Nikt jednak nie potrafi
zatrzasnąć przed nosem
drzwi Kobiecie,
która zbliża się cicho
i uparcie
korytarzem.
W dalszym ciągu samotna,
chłodna, zdecydowana.
Coraz bardziej tajemnicza.
Autor: Justyna Babiarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz