***
Spróbuję nie zacząć tym razem od więc, mimo że,
potrafiąc pisać i na to mogę sobie pozwolić, ale –
muszę przyznać bez przysłowiowego bicia,
że pozbyłam się tym razem drzwi dawno przecież
otwartych z impetem.
A Ty, jak czarodziejka z bajek dla dzieci, wyłoniłaś
z mojej trwale przepełnionej pamięci sprawy dawno zapomniane,
niczym familijne życie harmonijnie toczące się z
dala od cudzego wzroku jeszcze gdzieś w poprzednim stuleciu.
Rozdrapałaś ścianę z bezspornym impetem, Ty –
urokliwa Greczynka,
ciemnowłosa, pełna żywiołów wody i ognia, Inez;
na wskroś, aż do zakamarków ducha piękna jak
upajająca metafizyczną wonią
Róża z Cascii. Południowy Kwiat przeznaczony
ludziom dla ich spraw niby-beznadziejnych.
Po latach na nowo rozgryzłam więc naszą uczuciową
materię poprzez ścieżkę trzech p –
– poczułam i przyjęłam, pojmując ostatecznie Twoją
siostrzaną szczerość. Bezsporną naszą zażyłość…
Monice
M. w dniu urodzin – 12. 06. 2015 r. (List liryczny – korespondencja prywatna)
BJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz